Minął rok od wprowadzenia ustawy krajobrazowej

11 września 2015 roku w życie weszła ustawa o zmianie niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem narzędzi ochrony krajobrazu zwana ustawą krajobrazową. Czekały na nią liczne gminy, miasta, właściciele i zarządy nieruchomości oraz cała branża reklamy zewnętrznej. Ustawa miała uporządkować przestrzeń publiczną, jasno określając m.in. zasady funkcjonowania legalnych nośników reklamowych. Na bazie wytycznych, zawartych w nowym akcie prawnym, poszczególne miasta deklarowały podjęcie prac nad lokalnymi uchwałami, doprecyzowującymi zapisy ustawy na konkretnych obszarach. Co udało się wypracować w ciągu tego roku? Które miasta rozpoczęły pracę nad kodeksami reklamowymi? Jak wpłynęło to i dalej będzie wpływać na wygląd miast oraz kondycję branży reklamowej?

Ustawa krajobrazowa z jednej strony dawała ogromne szanse, a z drugiej mimo wszystko budziła sporo niepokoju. Nowe prawo cedowało na lokalne władze uprawnienia w zakresie ustalania zasad lokowania nośników reklamowych. Zasady te regulować miały uchwały rady gminy, stanowiące akty prawa miejscowego. Poza wytycznymi dotyczącymi reklam w kodeksach miały znaleźć się zapisy dotyczące sytuowania obiektów małej architektury oraz ogrodzeń, włącznie z ich gabarytami, standardami jakościowymi, a nawet rodzajami materiałów, z których mogą być wykonane. Rady gminy mogły zatem wyznaczać odpowiednie reguły sytuowania wspomnianych obiektów a nawet całkowicie zakazać ich lokowania. Tak daleko idące uprawnienia mogły ograniczać prawo własności, dlatego też sprawa została skierowana do Trybunału Konstytucyjnego i czeka na jego opinię. Mając na uwadze powagę sytuacji, część urzędników wstrzymała się z podjęciem decyzji o rozpoczęciu prac nad kodeksami, aż do czasu jej wyjaśnienia. Część jednak, niezrażona, postanowiła wykorzystać szansę i podjąć próbę usystematyzowania zasad funkcjonowania obiektów wyróżnionych w ustawie. Szczególnie istotną kwestią stało się stworzenie kodeksów reklamowych. Niejako to właśnie reklamy najbardziej przeszkadzały lokalnym władzom. Prace podjęły m.in. Łódź, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Gdynia, Szczecin. Każde z tych miast na swój sposób próbowało wypracować reguły, które zdaniem urzędników byłyby najbardziej satysfakcjonujące.

W mediach pojawiały się nieustające dyskusje na temat słuszności podejmowanych działań, pracy urzędników, proponowanych zapisów, które nierzadko budziły sprzeczne emocje. Na szali po jednej stronie stawiano zdanie samorządów lokalnych, a z drugiej liczne opinie ekspertów z branży reklamowej, właścicieli i zarządców nieruchomości, przedsiębiorców oraz mieszkańców. Nie było łatwo o kompromis. Część z miast decydowała się na podjęcie dialogu i rozpoczęcie konsultacji nie tylko z mieszkańcami, ale i z przedstawicielami branży reklamowej. Czy były to owoce dyskusje? Trudno to jednoznacznie określić. Jedno jest pewne – proces wdrażania uchwał już się rozpoczął i raczej na ten moment wszystko wskazuje, iż miasta, które rozpoczęły prace, do końca zrealizują swój plan, a branża reklamowa będzie musiała się do tego dostosować.

Niemalże wszyscy zadają sobie sobie pytania dotyczące skutków wprowadzenia ustawy krajobrazowej i poszczególnych kodeksów reklamowych. Sprawa dotyczy bowiem nie tylko samej branży reklamowej, ale także lokalnych przedsiębiorców, właścicieli i zarządców nieruchomości, mieszkańców, jak i samych miast. Do tej pory każda ze stron czerpała korzyści z ekspozycji reklam – firmy posiadające nośnik otrzymywały opłaty za eksponowane tam kampanie, właściciele nieruchomości w zamian za udostępnienie powierzchni pod nośnik zyskiwali dodatkowe środki na remonty i bieżące prace konserwacyjne, społeczność dzięki temu mogła mieszkać w zadbanych budynkach, a do budżetu miasta wpływały środki z tytułu opłaty reklamowej. Wiele osób liczyło na uporządkowanie przestrzeni miejskiej, ale mieli nadzieję na rozsądne podejście – wzajemne poszanowanie interesów, docenienie osób działających w myśl litery prawa, a ukarania jedynie tych, którzy decydują się na nielegalne formy reklamy. Jednak okazało się to jednak nie do końca oczywiste. Miasta otrzymały możliwość na pozyskanie dodatkowych funduszy, związanych z koniecznością uiszczenia opłaty od każdej formy reklamowej, a jednak podejmują decyzje o usuwaniu nośników. Branża reklamowa spodziewała się odmiennego obrotu sprawy, szczególnie w miejscach, gdzie lokalne władze decydowały się na konsultacje społeczne, jednak nie zawsze się tak dzieje.

Ile miast, tyle pomysłów na rewolucje reklamowe. Część z nich starała się stworzyć zasady pozwalające zachować pewien kompromis pomiędzy interesami wszystkich stron – samego miasta, mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców, branży reklamowej. Warto tu wspomnieć chociażby Kraków, który obecnie pracuje nad dostosowaniem zapisów kodeksu reklamowego w oparciu o dialog prowadzony z przedstawicielami branży reklamowej.

W opozycji do takiego podejścia stoi między innym Łódź, która to jako pierwsza chce uchwalić Kodeks Reklamowy - najprawdopodobniej nastąpi to jeszcze pod koniec tego roku. Wyznaczono tam twarde wytyczne, nie zważając na przedstawiane argumenty ekspertów branży reklamowej. Łódzkie władze bardzo restrykcyjnie określiły możliwości lokowania nośników.

Rok 2017 nie powinien jeszcze przynieść drastycznych zmian na ulicach polskich miast. Wpływ na to będą miały chociażby okresy przejściowe, deklarowane przez poszczególne miasta. Natomiast W kolejnych latach ilość nośników będzie się sukcesywnie zmniejszać, będą one zmieniały swój wygląd, zyskają też bez wątpienia na jakości.

Źródło: ad i media group

Podziel się artykułem

Autor

Redakcja Eudaimon.pl

Teksty redakcyjne