Posiadłość księcia Karola w Transylwanii

Pokój księcia Karola w posiadłości Prince of Wales's Guesthouses.
Pokój księcia Karola w posiadłości Prince of Wales's Guesthouses. Źródło: Prince of Wales's Guesthouses

Czyta się 13min.

Wstęp

Na Seklerszczyźnie (tradycyjnym regionie Transylwanii zamieszkanym głównie przez węgierskojęzycznych Szeklerów) znajdują się dwie wyjątkowe, kameralne wiejskie posiadłości. Pierwsza to pensjonat brytyjskiego księcia Karola w Zalánpatak/ Valea Zălanului. Druga, trochę większa i "bliżej cywilizacji", to posiadłość zaprzyjaźnionego z brytyjskim księciem, węgierskiego hrabiego Kálnoky w miejscowości Miklósvár/ Micloșoara.

To świetne miejsce na wiejski wypoczynek, z oddala od pędzącego świata naszej cyfrowej codzienności, eksplorację tego tradycyjnego regionu, jego pięknej, wyżynno-górskiej przyrody czy najciekawszych atrakcji turystycznych. To jedno z niewielu już miejsc, gdzie ludzie żyją w harmonii z przyrodą i kultywują swój tradycyjny styl życia. Warto spędzić tu przynajmniej kilka nocy.

Obie były wcześniej bardzo zaniedbane i zostały pieczołowicie odrestaurowane, z zachowaniem tradycyjnego klimatu, wystroju wnętrz i historycznych mebli, charakterystycznych dla tego regionu. Pasjonaci bliskiego kontaktu z naturą, odcięcia się od cywilizacji, prostej, wiejskiej kuchni, historycznej architektury i wnętrz będą czuć się tutaj świetnie :)

Spis treści

Historia

Inicjatorem i dobrym duchem całego przedsięwzięcia jest węgierski hrabia Tibor Kalnoky, którego rodzina związana jest z Transylwanią (a konkretnie z Seklerszczyzną – jej wschodnim regionem) od średniowiecza (ponad 750 lat!). Nie widząc dla siebie przyszłości w kraju opanowanym przez komunistów, rodzina opuściła kraj pod koniec lat 40-tych. Należące do niej nieruchomości (spory majątek ziemski) zostały znacjonalizowane przez władzę. Tibor dorastał we Francji, ale pamiętał o kraju przodków i powrócił do Rumunii na początku lat 90-tych, po obaleniu komunizmu.

Hrabia Kalnoky walczył na drodze sądowej o zwrot znacjonalizowanego wcześniej przez komunistów majątku. Udało mu się odzyskać drobną część dawnych rodzinnych dóbr. Postanowił odnowić piękne, historyczne domy w miejscowości Miklósvár (najstarsza miejscowość na Seklerszczyźnie) i stworzyć tu wyjątkowy pensjonat.
Swą miłością do Transylwanii udało mu się zarazić zaprzyjaźnionego z nim (i spokrewnionego) brytyjskiego następcę tronu – księcia Karola. Książe Walii kupił historyczne siedlisko w miejscowości Zalánpatak i poprosił hrabiego Kalnoky’ego, by ten odrestaurował dla niego to miejsce a następnie stworzył tu kolejny pensjonat i zarządzał nim w imieniu księcia.

Książe Karol i Hrabia Kalnoky (w górnym rzędzie) z personelem pensjonatu w Zalanpatak. Źródło zdjęcia: zalan.transylvaniancastle.com
Książe Karol i Hrabia Kalnoky (w górnym rzędzie) z personelem pensjonatu w Zalanpatak. Źródło zdjęcia: zalan.transylvaniancastle.com

Seklerszczyzna, choć z piękną tradycją, jest biednym, wiejskim regionem, gdzie ciężko o pracę. Miejscowi żyją głównie z rolnictwa. Dlatego istotną częścią filozofii tych projektów jest zatrudnianie w obu pensjonatach prawie wyłącznie miejscowych osób (kucharki i sprzątaczki, przewodnicy, rzemieślnicy, itd.). To bardzo ważne, ponieważ dzięki dodatkowemu zatrudnieniu w pensjonatach księcia Karola i hrabiego Kalnoky, mieszkańcy tych miejscowości mogą godnie żyć i kultywować swój tradycyjny styl życia. Nie są zmuszeni do emigracji za pracą do pobliskiego miasta i bolesnej adaptacji do zasad zglobalizowanego świata.

Zalánpatak/ Valea Zălanului

Pensjonat Księcia Walii (The Prince of Wales's Guesthouse) w Zalánpatak to wyjątkowe miejsce, które zrobiło na nas bardzo duże wrażenie. Tu naprawdę jesteśmy odcięci od cywilizacji :) Zalánpatak to malutka, senna i tradycyjna seklerska wieś (tylko ok. 120 mieszkańców), położona u podnóża gór. Dopiero kilka lat temu zainstalowano tu maszt telefonii komórkowej (sygnał jest słaby) a ostatnie 15-20km drogi do miejscowości to trasa szutrowa z licznymi dziurami (Twój GPS pewnie jej nie znajdzie), prowadząca przez las. Mieszkańcy żyją tu z rolnictwa, w pełnej harmonii z naturą - kultywując tradycyjny styl życia, z dala od problemów i nowinek "wielkiego świata".

Sam pensjonat zlokalizowany jest na sporej wielkości siedlisku z 2 większymi budynkami i 3 mniejszymi domkami. Była to kiedyś siedziba zarządcy nadzorującego pracę lokalnej manufaktury szkła i całej miejscowości. Wszystkie budynki zostały odnowione w poszanowaniu zasad tradycyjnego budownictwa i urządzone historycznymi meblami i dodatkami. Pensjonat oferuje łącznie tylko 10 pokoi. Nadrzędną filozofią przy odnawianiu posiadłości było przywrócenie jej oryginalnego wyglądu i wystroju wnętrz, tak by gościom pensjonatu umożliwić wypoczynek w autentycznym, tradycyjnym seklerskim domu sprzed stuleci.

Kilkadziesiąt metrów od siedliska zaczyna się las. Często można tu zobaczyć dzikie, leśne zwierzęta. Horyzont z każdej strony zamykają okoliczne wzgórza, łąki, pola lub las. To idealne miejsce na wiejskie wakacje w otoczeniu dziewiczej przyrody i w wehikule czasu, który cofa nas w przeszłość o 200 lat. Nie ma tu internetu. W pokoju nie znajdziesz telewizora ani radia. Pełny powrót do tradycji.

Jeśli dotychczasowy opis wydaje Ci się zachęcający, to koniecznie musisz zobaczyć filmik promocyjny pensjonatu, który wiele mówi o klimacie tego miejsca.

Pensjonat Księcia Walii obiecuje odcięcie się od codziennych problemów zglobalizowanego świata, powrót do tradycji, prostoty, i natury, kontakt z autentyczną Transylwanią i dziką przyrodą, prostą, wiejską kuchnię i zaplanowany program eksploracji najbliżej okolicy miejscowości. Potwierdzam, że wszystkie te obietnice spełnia w 100% i nie zawiedziesz się tu przyjeżdżając (jeśli rzeczywiście szukasz właśnie takiego miejsca).

Pensjonatem kieruje młody opiekun/menedżer. Ta osoba przywita Cię po przyjeździe, opowie o posiadłości, zasadach tu obowiązujących i pobycie w tym miejscu, jak również o okolicy i kulturze Seklerszczyzny. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, z przyjemnością Ci pomoże i zawsze jest gdzieś w pobliżu (zajmując się zarządzaniem personelem i życiem pensjonatu). Buduje to od razu rodzinną atmosferę i sprawia, że goście czują się tutaj jak w domu.

Książe Karol przyjeżdża tu z reguły raz na rok, na ok. tydzień. Wtedy pensjonat nie przyjmuje gości. Poza tym – można tu przyjechać o dowolnej porze roku. Najładniejsze i najchętniej rezerwowane pokoje to zlokalizowane w głównym budynku: pokój księcia Karola i pokój jego kamerdynera. Pozostałe pokoje znajdują się w 3 mniejszych domkach. Wnętrza urządzone są bardzo tradycyjnie antykami - meblami i dodatkami, stworzonymi przez dawnych rzemieślników tego regionu. Czuliśmy się tutaj trochę jak w muzeum etnograficznym ;) Łazienki są proste, ale ładne i komfortowe. W łazienkach pokoju księcia Karola i pokoju kamerdynera są wanny, w pozostałych – prysznice.

Pensjonat (w cenie pobytu) oferuje codziennie inne aktywności z przewodnikiem zaplanowane dla gości, np. przejażdzka furmanką do obozu pasterzy, spacer w góry albo na kwietną łąkę, wizytę we wsi, warsztaty rękodzieła albo przejażdzkę furmanką do miejsca wypalania węgla drzewnego. Zimą, gdy spadnie śnieg - organizowane są kuligi. Dostępne są również sanki.
Za dopłatą można również skorzystać z lekcji jazdy konnej, wydoić krowę, wybrać się na obserwację do leśnej czatowni (skąd można obserwować dzikie zwierzęta - np. w nadziei na pojawienie się niedźwiedzia), zjeść kolację o zachodzie słońca na łonie natury czy wypożyczyć rowery.
W nocy jest tu kompletnie ciemno, co pozwala na obserwację fenomenalnie rozświetlonych gwiazd.

My wybraliśmy się furmanką do obozu pasterskiego. To była świetna przygoda. Co prawda mocno nas wytrzęsło na tradycyjnej furmance, ale nasz przyjazny, lokalny opiekun/przewodnik umilał nam podróż żartami i ciekawostkami z życia lokalnej społeczności (chociaż jego angielski był bardzo podstawowy). Przejażdzka zaczęła się od minięcia zabudowań wsi. Potem jechaliśmy przez las, mijając pod drodze strumienia i polany. W końcu wyjechaliśmy z lasu na bezdrzewne, górskie hale. Trafiliśmy do obozu pasterzy owiec, gdzie mogliśmy zobaczyć jak wytwarzają ser i doją owce.

Transylwania to jedno z niewielu miejsc w Europie, gdzie wciąż w tradycyjny sposób wypasa się owce. Wiosną, gdy rozpoczyna się sezon, pasterze ruszają z nizinnych wsi wraz ze swoimi owcami na górskie hale (czasem bardzo odległe od ich stałych domów). Aż do jesiennego końca sezonu ich domem będzie górskie obozowisko. Do swoich domów wrócą dopiero jesienią. Owce są kilka razy dziennie spędzane z hali do zagrody i dojone. Z ich mleka pasterze robią bardzo dobry ser, który sprzedają potem w okolicznych wsiach/miasteczkach.

W drodze powrotnej mieliśmy zjeść obiad na leśnej polanie, ale zaczęło mocno padać (na tych wyżynno-górskich terenach pogoda potrafić zmieniać się bardzo szybko) i musieliśmy wrócić do pensjonatu - przemoczeni, ale zadowoleni z oryginalnej wycieczki. Po wysuszeniu i zmianie ubrań, przygotowany przez kucharki obiad zjedliśmy w zadaszonej altanie na podwórzu pensjonatu.

W Zalánpatak serwowana jest tradycyjna, wiejska kuchnia Seklerszczyzny. Jest prosto, smacznie, świeżo i trochę tłusto. Zupa, z reguły mięsne danie główne, słodki deser (domowe pączki albo świeża bułka drożdzowa). Jeśli pamiętasz z dzieciństwa wakacje na wsi i babciną kuchnię - to właśnie coś takiego. Do tego - pyszne rumuńskie wina (które wybierał osobiście hrabia Kalnoky). Cóż... nie jest to może najlepsze miejsce na dietę odchudzającą a tradycyjne potrawy na pewno nie są fit. Ale jeśli lubisz prostą, wiejską, tradycyjną kuchnię - spędzisz tu bardzo smaczne wakacje :)

Koszt pobytu:
Zakwaterowanie w Zalánpatak dla 2os. z pakietem "All Inclusive" (kolacja z winem w dniu przyjazdu; 3 trzydaniowe posiłki z wliczonym winem w kolejne dni; zaplanowane wycieczki/aktywności z przewodnikiem/opiekunem w ciągu dnia z wliczonymi biletami wstępu/ transportem i podatkami; śniadanie w dniu wyjazdu) kosztuje ok. 240-260 EUR za noc.
Jak widać, nie jest to na pewno tanie miejsce a w cenę wkalkulowane są również dbałość o historyczny autentyzm tego miejsca, nastawienie na ekologię, polityka wspierania lokalnej społeczności i oczywiście powiązanie ze słynnym brytyjskim księciem.
Zyski z funkcjonowania pensjonatu przeznaczone są na działalność fundacji księcia Karola, która wspiera różne projekty w Rumunii (ratowania zabytków, związane z rolnictwem albo zrównoważonym rozwojem).

Strona Pensjonatu Księcia Walii:
http://zalan.transylvaniancastle.com/

Galeria zdjęć

Miklósvár/ Micloșoara

Pensjonat Hrabiego Kalnoky (Count Kálnoky's Guesthouses) ma trochę inny charakter. To oczywiście wciąż ten sam pomysł - wypoczynek z dala od cywilizacji, możliwość poznania autentycznej Transylwanii, bliskość natury, tradycyjnie urządzone pokoje w historycznych domach w wiejskim otoczeniu, prosta kuchnia i zorganizowany plan ciekawych wycieczek i innych atrakcji. Jednak rozkład akcentów jest trochę inny niż w Zalánpatak.

Miklósvár jest dużo większą wsią niż Zalánpatak i łatwiej się tu dostać (dojeżdza się asfaltową drogą). Sama posiadłość pensjonatu jest dużo większa niż Zalánpatak i podzielona jest na 2 części: część główna z dużym siedliskiem, budynkami wspólnymi i kilkoma domkami z pokojami dla gości oraz drugim siedliskiem (oddalonym o ok. 500m metrów od części głównej) z kolejnymi domkami z pokojami.

W porównaniu z kameralnym Pensjonatem Księcia Karola w Zalánpatak, zlokalizowanym w malutkiej wiosce prawie poza cywilizacją, tuż na skraju lasu - tutaj czujemy się trochę bliżej znanego nam świata. To wciąż tradycyjna wieś, ale większa. Można tu łatwiej dojechać, wokół widać inne wiejskie zabudowania i zajętych swoimi sprawami mieszkańców miejscowości (a nie las, górskie hale i pojedyncze zabudowania). W głównym budynku pensjonatu jest nawet... wi-fi!

Można powiedzieć, że Zalánpatak to pełna bezkompromisowość w odcięciu się od pędzącego wokół świata i wylogowania z sieci. Oczywiście nie każdemu poszukiwaczowi autentycznych i tradycyjnych wiejskich klimatów będzie pasować taki ekstremalny detoks od codziennej, zurbanizowanej i cyfrowej rzeczywistości.
Z kolei Miklósvár będzie bardzo podobnym doświadczeniem, tylko w wersji light - z możliwością choćby czasowego dostępu do sieci, w otoczeniu większej liczby ludzi i poczuciem, że dzika przyroda jest trochę dalej niż tuż za oknem.

Główny budynek posiadłości mieści reprezentacyjny salon, jadalnię, kuchnię oraz w podziemiach - winną piwnicę, w której podawane są kolacje. Młody opiekun/menedżer pensjonatu zaprasza nowo przybyłych gości do salonu, gdzie odbywa się zameldowanie. To również okazja do poczęstowania gości renomowaną, lokalną brandy.
Druga część pensjonatu (kolejne, skromniejsze siedlisko z kilkoma domami) znajduje się trochę dalej (w odległości 5-minutowego spaceru). Spacery stamtąd do głównego budynku (gdzie podawane są posiłki) mogą być niezłą okazją do obserwacji a może nawet nawiązania kontaktu z mieszkańcami wsi.
W jeszcze innym miejscu (bardzo blisko) znajduje się mały pub (do dyspozycji jedynie gości pensjonatu), w którym można wypić drinka przed kolacją. Tam też znajduje się mały sklepik z lokalnym rękodziełem (piękne, tradycyjne tekstylia z owczej wełny), winami rekomendowanymi przez hrabiego Kalnoky czy domowymi dżemami/konfiturami.

Pensjonat (w cenie pobytu) oferuje codziennie inne aktywności z przewodnikiem zaplanowane dla gości. Dostępne są np. bardzo ciekawe wycieczki do najbardziej interesujących atrakcji turystycznych regionu (kościół warowny w Viscri i średniowieczna starówka w Sighișoara albo "uchodzący" za siedzibę Drakuli zamek Bran i kościół warowny w Prejmer), kulturowa wycieczka przybliżająca życie i tradycje Szeklerów, zwiedzanie pobliskiego wąwozu i jaskini związanych z lokalnymi legendami, przejażdzka furmanką wśród malowniczych krajobrazów (wzgórza, doliny, lasy i łąki), spacer po najbliższej okolicy i obserwacja ptaków czy warsztaty rękodzieła i wizyta w niedawno wyremontowanym, renesansowym pałacyku rodu Kalnoky (Manor House).

Popularną wśród gości atrakcją (dodatkową płatną) jest również nocna wyprawa do leśnej czatowni w celu obserwacji niedźwiedzi (od kwietnia do października). W tej okolicy jest duża szansa na spotkanie niedźwiedzi w lesie i rozmawialiśmy z gośćmi pensjonatu, którzy rzeczywiście widzieli te leśne drapieżniki podczas takiej nocnej obserwacji :)
O ile w Zalánpatak jest trochę więcej aktywności związanych z przyrodą/naturą to pensjonat w Miklósvár oferuje wycieczki do topowych atrakcji turystycznych regionu i możliwość lepszego poznania seklerskiej kultury.

Podobnie jak w Zalánpatak, tak i tutaj serwowana jest tradycyjna, wiejska kuchnia Seklerszczyzny. Jest prosto, smacznie, świeżo i trochę tłusto. Kolacje serwowane są przy wspólnym, dużym stole w klimatycznej winnej piwnicy. To okazja do poznania innych gości pensjonatu i wymiany doświadzeń. Proste, ale smaczne jedzenie, pyszne wina i światło świec zachęcają do długich dyskusji.
Różna jest sama atmosfera miejsc, w których serwowane były posiłki. O ile w Zalánpatak czuliśmy się jak w tradycyjnym, odosobnionym wiejskim siedlisku, tak tutaj klimat przypominał raczej szlachecki dworek (bogatszy wystrój, stylowa zastawa).

Koszt pobytu:
Zakwaterowanie w Miklósvár dla 2os. z pakietem "All Inclusive" (kolacja z winem w dniu przyjazdu; 3 trzydaniowe posiłki z wliczonym winem w kolejne dni; zaplanowane wycieczki/aktywności z przewodnikiem/opiekunem w ciągu dnia z wliczonymi biletami wstępu/ transportem i podatkami; śniadanie w dniu wyjazdu) kosztuje ok. 240 EUR za noc.
Jak widać, nie jest to na pewno tanie miejsce a w cenę wkalkulowane są dbałość o historyczny autentyzm tego miejsca, nastawienie na ekologię, polityka wspierania lokalnej społeczności i oczywiście powiązanie ze słynnym brytyjskim księciem.
Zyski z funkcjonowania pensjonatu przeznaczone są na wsparcie działalności fundacji hrabiego Kalnoky (współpracującą z analogiczną fundacją księcia Karola), która wspiera zrównoważony rozwój w Transylwanii oraz zachowanie kulturowego i przyrodniczego dziedzictwa tego regionu.

Strona Pensjonatu Hrabiego Kalnoky:
http://guest.transylvaniancastle.com/

Galeria zdjęć

Podsumowanie

Zarówno Pensjonat Księcia Walii w Zalánpatak jak i Pensjonat Hrabiego Kalnoky Miklósvár to wyjątkowe miejsca, pozwalające na zwolnienie tempa, docenienie rzeczy prostych, przeniesienie się w przeszłość o kilka stuleci i nocleg w autentycznych, pięknych, historycznych wnętrzach seklerskich domów.

To świetne miejsce na wiejski wypoczynek w Transylwanii, z oddala od pędzącego świata naszej cyfrowej codzienności, eksplorację tego tradycyjnego regionu, jego pięknej, wyżynno-górskiej przyrody czy najciekawszych atrakcji turystycznych. To jedno z niewielu już miejsc, gdzie ludzie żyją w harmonii z przyrodą i kultywują swój tradycyjny styl życia. Warto spędzić tu przynajmniej kilka nocy.
Czyż perspektywa noclegu w książęcym pokoju nie jest kusząca? :)

Komentarze