Transylwania - dumna kraina wielu kultur

Biertan w Transylwanii. Daniel Rosca/ Wikimedia Commons. CC BY 3.0.
Biertan w Transylwanii. Daniel Rosca/ Wikimedia Commons. CC BY 3.0.

Czyta się 25min.

Wstęp

Transylwania (zwana również Siedmiogrodem) kojarzona jest przede wszystkim z ikoną popkultury, wampirem-arystokratą Drakulą (którego pierwowzorem był rumuński książę Wład Palownik).
Ta malownicza wyżyna, otoczona ze wszystkich stron górami, ma jednak do zaoferowania dużo więcej niż tylko opowieści o krwiożerczych wampirach.

Owocem tej wieloetnicznej mozaiki Siedmiogrodu i ciekawej historii tej ziemi jest duża różnorodność kulturowa i bogactwo świetnie zachowanych zabytków. Znajdziemy tu ruiny osad antycznych Daków, piękne średniowieczne i nowożytne miasta, zamki oraz unikalne kościoły warowne czy (trochę egzotyczne) cygańskie wioski.
W dziewiczych górach otaczających Transylwanię żyje wciąż wiele gatunków dzikich zwierząt. To jedno z ostatnich miejsc w Europie, gdzie w tradycyjny sposób wciąż wypasa się owce na górskich halach. Wysokogórska Droga Transfogaraska to jedna z najbardziej malowniczych tras na świecie.

W tym miejscu od wieków żyją wspólnie Rumuni, Węgrzy (i węgierskojęzyczni Szeklerzy), Sasi (czyli Niemcy) oraz Romowie/Cyganie. Przez wieki była to kraina peryferyjna - granica cywilizowanej Europy. Sąsiadująca z nieprzyjaznymi ludami/państwami i narażona na ciągłe, wrogie ataki. Mieszkańcy często musieli sami zadbać o swoje bezpieczeństwo. Z drugiej strony - Transylwania obfitowała w surowce i bogactwa natury, dlatego z odległych krain przyjeżdzali tu osadnicy, chcący tu właśnie budować swoją przyszłość.

Wyżynny krajobraz Transylwanii
Wyżynny krajobraz Transylwanii. Autor zdjęcia: Peter Mikuska

Spis treści

Inspiracja do wyjazdu, mapa atrakcji i ogólne wrażenia z Transylwanii

Wraz z żoną i nastoletnią siostrą, w sierpniu 2017r., wybraliśmy się w tygodniową podróż do rumuńskiej Transylwanii. Kierunek raczej mało popularny (niestety stereotypowo w Polsce Rumunia kojarzy się przede wszystkim z biedą i Cyganami). Ten region zawsze mnie interesował - Siedmiogród przez wieki był pograniczem cywilizowanego świata Europy. Mieszkały tu wspólnie różne narody a historia tego rejonu jest bardzo ciekawa.

Impulsem do wyjazdu okazało się uruchomienie przez LOT bezpośrednich połączeń lotniczych z Warszawy do Kluż-Napoka (największe i najważniejsze miasto Transylwanii).
Jednak moja żona nie podziela specjalnie mojej pasji do historii i musiałem ją przekonać do tego kierunku dodatkowymi argumentami ;)

Bardzo pomogły filmiki z internetu pokazujące piękne starówki średniowiecznych miast Siedmiogrodu, dziewiczą, górską przyrodę, wspaniałe fortece i kościoły warowne. Czarowi Transylwanii trudno się oprzeć.
Zresztą - sami zobaczcie.

W Transylwanii chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej (ale oczywiście nie zobaczyliśmy wszystkich ciekawych atrakcji). Podróżowaliśmy samochodem (to chyba najwygodniejszy środek transportu - do niektórych atrakcji można dojechać tylko nim). W każdym miejscu nocowaliśmy jedną noc.

W oparciu o nasze doświadczenia/wrażenia, przygotowałem mapę Transylwanii z zaznaczonymi głównymi atrakcjami tej krainy (tzw. must-see; zaznaczone kolorem fioletowym), dodatkową listą interesujących miejsc, które warto odwiedzić (na zielono) oraz proponowaną przeze mnie trasą zwiedzania (by trasa była widoczna na mapie trzeba ją uaktywnić w rozwijanej legendzie mapy).
Mam nadzieję, że ta mapa przyda Ci się przy planowaniu Twojej wyprawy do Siedmiogrodu :)

 

 Co nas zdziwiło podczas tego wyjazdu?

  • W wielu wsiach, ale i małych/średnich miastach widzieliśmy dosyć często wiejskie furmanki, służące jako środek transportu. Miały nawet swoje własne tablice rejestracyjne.
  • Większość zabytków zachowana jest w dobrym albo bardzo dobrym stanie. Zamki to nie ruiny z kupą kamieni, ale kompletne fortece. Średniowieczne starówki miast są autentyczne, zadbane i często otoczone przynajmniej częściowymi murami miejskimi.
  • Wiele wsi, w których kiedyś mieszkali Sasi (Niemcy), zostało przez nich opuszczonych w drugiej połowie XXw. (większość wyemigrowała do Niemiec). Potem do tych opustoszałych wsi wprowadzili się Romowie. Przejeżdzaliśmy przez kilka takich wsi. Wyglądały bardzo egzotycznie i nie do końca bezpiecznie.
  • Siedmiogród to bardzo zielona kraina. Poza miastami, krajobraz to wzgórza i lasy, góry i doliny. Podczas jazdy przez las, kilkakrotnie udało nam się zobaczyć lisy i sarny. W miejscowych górach można również stosunkowo często trafić na niedźwiedzia (żyje tu największa populacja niedźwiedzi brunatnych w Europie).
  • Tym razem akurat zgodnie ze stereotypami, wciąż często można w Transylwanii natrafić na dziurę w drodze (raz zdarzyło mi się to nawet na autostradzie). Trzeba być czujnym i cały czas obserwować jezdnię. Ogólnie jednak stan dróg jest dobry. Czasem tylko, niektóre lokalne drogi bywają w fatalnym stanie.
    W Siedmiogrodzie wielką popularnością cieszą się ronda. Bardzo często (szczególnie w centrach miast) są to jednak po prostu zwykłe skrzyżowania naprędce zaaranżowane jako ronda ;)
Wiejski krajobraz Transylwanii
Wiejski krajobraz Transylwanii. Źródło/autor: flickr/collin_key. Licencja: CC BY-NC-ND 2.0

Kluż-Napoka

Kluż-Napoka (rum. Cluj-Napoca, węg. Kolozsvár, niem. Klausenburg) to przemysłowe miasto w północno-zachodniej Transylwanii – największe (ok. 350 000 - 400 000 mieszkańców) i najbardziej rozwinięte miasto tego regionu, nieformalnie uznawane za jego stolicę. To drugie największe miasto Rumunii (po stolicy). Tu zlokalizowany jest największy uniwersytet w Rumunii (rumuńsko–węgierski Uniwersytet Babeș-Bolyai) i drugie największe lotnisko w Rumunii (po Bukareszcie).

Kluż-Napoka ma bardzo długą historię (powstało jeszcze w czasach antycznych) i zawsze było jednym z głównych miast Siedmiogrodu. Od średniowiecza cała Transylwania była bardzo związana z Węgrami. Dlatego do ok. połowy XXw. w Kluż-Napoka mieszkało więcej Węgrów niż Rumunów. Obecnie Rumuni stanowią ok. 81% mieszkańców miasta a Węgrzy ok. 16,5% (to najliczniejsza mniejszość etniczna w Kluż, ale również w całej Transylwanii).

Prawdopodobnie właśnie tu rozpoczniesz swoją przygodę z Siedmiogrodem (przylatując samolotem LOT-u na miejscowe lotnisko albo przyjeżdżając samochodem z Polski). Kluż ma ładną starówkę i warto spędzić tu przynajmniej pół dnia (a najlepiej cały :) , by pospacerować po Placu Unii (centralny punkt starówki) i okolicznych uliczkach, obejrzeć najładniejsze zabytki miasta.
W Transylwanii są jeszcze inne (piękniejsze) miejsca i jeśli masz ograniczoną ilość czasu to warto (po jednodniowym zapoznaniu się z Kluż-Napoka) wyruszyć dalej.

Kopalnia soli w Turdzie

Na trasie z Kluż-Napoka do Alba Iulia znajduje się ładne miasteczko Turda, słynące z (nieczynnej już) kopalni soli (Salina Turda), która znajduje się kilka kilometrów od miasta. Sól wydobywano tutaj od czasów rzymskich. Kopalnia soli funkcjonowała tu od średniowiecza do połowy XXw. Obecnie część podziemnych korytarzy i sal dawnej kopalni udostępniona jest dla turystów. Pod ziemią, w największej komnacie, urządzony jest nawet wielki park rozrywki: z amfiteatrem, diabelskim młynem, kręglami, placem zabaw i podziemnym słonym jeziorkiem, na którym można popływać łódką.

Do kopalni trafiliśmy w wakacyjną niedzielę – wolnych miejsc parkingowych prawie już nie było a w kolejce do wejścia czekał tłum turystów, głównie Rumunów. Minęło ok. 1,5h zanim w ogóle trafiliśmy do wejścia, by kupić bilety. Pod ziemią jest zimno (ok. 12*C), dlatego trzeba się dobrze ubrać.

Sama kopalnia jest interesująca. Główna komnata rzeczywiście robi wielkie wrażenie (wysokość 42m, szerokość 50m i długość 80m).
By znaleźć się na samym dole (w głównej komnacie) trzeba pokonać kilkanaście pięter drewnianych schodów. Z poziomu głównej komnaty do podziemnego jeziorka – to kolejne kilkanaście pięter w dół/górę. Winda jest (chyba dosłownie tylko jedna), ale kolejka do niej była tak długa, że i tak nie opłacało się na nią czekać.
Wszędzie było pełno ludzi i powolne przesuwanie się w tłumie psuło nam trochę radość ze zwiedzania kopalni. Do schodów w dół i z powrotem w górę były długie kolejki a już po dostaniu się na schody, przemieszczaliśmy się bardzo powoli – z powodu różnego tempa poruszania się ludzi przed nami.

Po zwiedzaniu mieliśmy mieszane uczucia. Kopalnia robi spore wrażenie (główna komnata), ale z drugiej strony jest tu sporo komercji (park rozrywki) a wielkie tłumy i długie kolejki do schodów, toalet, itd. psują przyjemność ze zwiedzania.
Mieliśmy wrażenie, że sam przepływ turystów w kopalni jest beznadziejnie zorganizowany (mało wind; "wąskie gardła" przy schodach i niektórych przejściach, w których tworzyły się "korki").
Kopalnia w Wieliczce jest chyba fajniejsza :)

Alba Iulia

Alba Iulia (rum. Alba Iulia, niem. Karlsburg, dawniej Weißenburg, węg. Gyulafehérvár) od połowy XVI do końca XVIIw. było oficjalną stolicą Transylwanii. To ważne miejsce dla Węgrów, Sasów (siedmiogrodzkich Niemców) oraz Rumunów.
Turystycznym centrum Alba Iulia jest starówka (rozumiana tutaj jako siedziba władzy a nie miejsce, gdzie żyli zwykli mieszkańcy) - imponująca, XVIII-wieczna cytadela Alba Carolina z siedmioma bastionami (w kształcie gwiazdy). Z kolei współczesna część miasta Alba Iulia nie jest niestety zbyt ładna.

W miejscowej katedrze katolickiej pochowani są m.in. królowa Izabela Jagiellonka (żona węgierskiego króla Jan Zápolyi) i jej syn oraz potężny węgierski magnat Jan Hunyady (związany z Siedmiogrodem). Można tu spotkać licznych turystów z Węgier, którzy na nagrobkach zostawiają wieńce z wstążkami w kolorach węgierskiej flagi. Nasuwa to refleksje nad dawną potęgą Węgier i postrzeganiu przez Węgrów Transylwanii jako utraconych "Kresów" państwa węgierskiego.

W Alba Iulia bardzo się nam podobało. Starówka i otaczająca je forteca są bardzo ładne.
Przy ulicznych straganach można tu zjeść langosz (coś jak wielki, tradycyjny pączek polany śmietaną i posypany startym żółtym serem - mniam :) albo kurtoszkołacza (walcowane ciasto owijane wokół kija, a następnie grillowane i posypane cukrem wymieszanym z orzechami oraz z cynamonem).

Zamek w Hunedoarze

Do Hunedoary jedzie się tylko w jednym celu – by zobaczyć wspaniały zamek, uznawany za najpiękniejszy w całej Transylwanii. Sama Hunedoara to brzydkie i zaniedbane przemysłowe miasto, straszące posępnymi kombinatami przemysłowymi i licznymi, zniszczonymi pustostanami. Nie wygląda zbyt zachęcająco i po zwiedzaniu zamku pojechaliśmy od razu autostradą w kierunku Sybinu.

Zamek powstał prawdopodobnie już w XIVw, ale dopiero węgierski magnat i jednocześnie wojewoda siedmiogrodzki Jan Hunyady (węg. bohater narodowy) zamienił go w potężną twierdzę z dwoma pierścieniami murów obronnych (po 1440r.). Jego syn - Maciej Korwin - był królem Węgier i podczas jego panowania zamek pełnił również funkcję rezydencji królewskiej.

Po raz kolejny spotkaliśmy się z tłumem turystów (głównie miejscowych). Zdecydowanie nie byliśmy jedynymi, którzy tego lata chcieli zwiedzić ten słynny zamek :) Tym razem na wejście czekaliśmy tylko ok. pół godziny.

Gotycki zamek robi wielkie wrażenie i zupełnie nie pasuje do przemysłowego krajobrazu wokół fortecy. Zszokowało nas bezpośrednie sąsiedztwo różnych industrialnych obiektów (typu żwirownia, cementownia czy inne podobne). W Polsce takie rzeczy nie zdarzają się raczej przy głównych atrakcjach turystycznych kraju - a za taki uchodzi zamek w Hunedoarze.

 Sybin

Miasto Sybin (rum. Sibiu, węg. Nagyszeben, niem. Hermannstadt) zostało założone przez Sasów (niemieckich osadników) pod koniec XIIw. i przez następne stulecia było największym i najważniejszym saskim miastem w Transylwanii – aż do lat 50. XXw., gdy większość Sasów wyemigrowała z Transylwanii do Niemiec.

Zlokalizowane na przecięciu szlaków handlowych, miasto intensywnie się rozwijało i było dobrze ufortyfikowane. Miejscowi Sasi od średniowiecza utrzymywali ożywione kontakty z zachodnią Europą, uczestnicząc w życiu kulturalnym świata niemieckojęzycznego. Idee reformacji znalazły tu bardzo szybko licznych zwolenników.

Sybin to urocze, nieduże (ok. 150 000 mieszk.) miasto, które zachowało swoją średniowieczną atmosferę. To również ważny ośrodek kultury i naukowy. Chociaż dziś 96% mieszkańców stanowią Rumuni to czuje się wyraźnie, że przez większość swojej historii to było miasto o zdecydowanie saskim/niemieckim charakterze.

Sercem starówki są dwa rynki: główny (Piața Mare) i mniejszy (Piața Mică). Piękne kamienice przy rynkach i wielowiekowe domy w dalszych ulicach świadczą o zamożności Sasów, którzy byli kiedyś gospodarzami miasta. Sybin przyciąga rzesze turystów (wielu niemieckojęzycznych).

Sybin bardzo się nam spodobał :) Jest tu sporo zabytków do zwiedzania, restauracji i kawiarni. Ma bardzo przyjazną atmosferę i wyjątkowy urok zadbanego, dużego, średniowiecznego miasta. Nocowaliśmy w małym, ale bardzo przyjemnym pensjonacie na starówce, w zrewitalizowanym, kilkusetletnim saskim domu, zlokalizowanym na najstarszej ulicy miasta :) Zdjęcia naszego pokoju znajdziesz na końcu galerii zdjęć z Sybina.

Bajkowy domek Castelul de Lut (Valea Zalenor)

To bardzo interesująca budowla, malowniczo położona u stóp Karpat między Sibiu a Braszowem, bardzo blisko od Trasy Transfagaraskiej. Rumuńska para artystów pasjonująca się ekologią zamarzyła, by zbudować dom wyglądający jak z bajki - przy wykorzystaniu tylko organicznych materiałów. Dom zbudowany jest z gliny, słomy, piasku, kamienia i drewna.

Bajkowy domek Castelul de Lut (Valea Zalenor). Źródło zdjęcia: www.facebook.com/casteluldelut/
Bajkowy domek Castelul de Lut (Valea Zalenor). Źródło zdjęcia: www.facebook.com/casteluldelut/

Budowali go rzemieślnicy z rumuńskiego regionu Maramures (znanej z ozdobnych drewnianych kościołów). W sierpniu 2017r. budynek był wciąż w trakcie prac wykończeniowych a właściciele zamierzają otworzyć w nim w przyszłości pensjonat/hotel.

Bajkowy domek Castelul de Lut (Valea Zalenor)

Naszym zdaniem domek jest bardzo ładny i wygląda jak skrzyżowanie hobbickiego domu z chatką Smerfów :) Już teraz jest lokalną atrakcją turystyczną a fundusze zebrane z biletów wstępu zasilają dalszy budżet inwestycji.

Bajkowy domek Castelul de Lut (Valea Zalenor).

Trasa Transfogaraska

Szosa Transfogaraska jest spektakularną górską trasą przecinającą Karpaty (konkretnie - Góry Fogaraskie) i łączącą Siedmiogród z Wołoszczyzną znajdującą się pod drugiej stronie Karpat.
Trasa jest bardzo kręta, pokonuje kilka wiaduktów i tuneli a w najwyższym punkcie osiąga 2043m n.p.m. Na większej części trasy obowiązuje ograniczenie prędkości do 40km/h. Na całej długości (łącznie 90km) przejezdna jest tylko latem (od połowy czerwca do połowy września).
Oferuje piękne widoki, dużą frajdę z jazdy i została uznana za najlepszą trasę na świecie przez ekipę popularnego brytyjskiego programu motoryzacyjnego Top Gear.

Trasa Transfogaraska

Rumuńska armia budowała trasę przez prawie 5 lat we wczesnych latach 70. XXw. (podczas rządów Nicolae Ceaușescu) jako wojskową trasę o strategicznym charakterze. Przy budowie użyto 6 milionów kilogramów dynamitu (do wysadzania skał). Trasę otwarto ostatecznie w 1978r.

W trasę wybraliśmy się wieczorem, na ok. godzinę przed zmrokiem (trochę za późno). Przez dużą część trasy towarzyszyła nam mgła. Dojechaliśmy do polodowcowego jeziora Balea (Bâlea Lac) mniej więcej w połowie trasy (ponieważ słyszałem, że ta część trasy oferuje najmocniejsze wrażenia i najładniejsze widoki). Z powrotem w dół, do Transylwanii, wracaliśmy już niestety po zmroku.

Jezioro Balea
Jezioro Balea. Ana Zecheru/ Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.5

Przyznaję, że miałem wielką frajdę z jazdy tą trasą :) Natomiast moja żona (zajmująca fotel pasażera) była przerażona ;)
Poniżej świetny filmik pokazujący jazdę tą trasą z lotu ptaka (szczególnie od 0:50 do 3:50).
UWAGA: będąc pod wrażeniem Trasy Transfogaraskiej na pewno niezwłocznie zaczniesz planować wyjazd do Siedmiogrodu :)

Braszów

Braszów (rum. Brașov, węg. Brassó, niem. Kronstadt) to duże miasto na wschodzie Transylwanii. Przez wieki uznawane za najbardziej wysunięty na wschód miejski ośrodek europejskiej kultury w tym regionie Europy. Ładna, średniowieczna starówka jest pięknie położona u podnoża góry Tampa, na zboczu której zainstalowano wielki napis (w hollywodzkim stylu) z nazwą miasta.

W średniowieczu, wewnątrz murów miejskich mogli osiedlać się tylko Sasi (Niemcy). Rumuni mieszkali w podmiejskich dzielnicach, poza murami. Zwiedzając starówkę i jej zabytki, mogliśmy odczuć, że to miasto ma bogate saskie dziedzictwo i kiedyś bardzo intensywnie uczestniczyło w życiu niemieckojęzycznego obszaru Europy. Obecnie ludność miasta to głównie Rumuni (91%) i Węgrzy (7%) a dominujących kiedyś w Braszowie Sasów pozostało tylko ok. 1000.

Najcenniejszym zabytkiem miasta jest wielki, gotycki tzw. Czarny Kościół. Warto wybrać się również na spacer wzdłuż dobrze zachowanych, potężnych niegdyś, murów miejskich. Starówka jest bardzo ładna i warto spędzić tu co najmniej 1-2 noce. Lokalizacja Braszowa czyni z tego miasta świetną bazę do eksplorowania południowo-wschodniej Transylwanii.

W Braszowie mieliśmy okazję nocować w pięknym, eleganckim i historycznym hoteliku Vila Katharina (super-kameralny, tylko 3 pokoje/apartamenty). To chyba najbardziej stylowy i luksusowy hotel na starówce Braszowa. Kilka zdjęć z Vila Katharina znajdziecie na końcu galerii zdjęć z Braszowa.

Zamki chłopskie w Râșnov i Rupea

W miejscowości Râșnov (niem. Rosenau; węgr. Barcarozsnyó), w pobliżu Braszowa, znajduje się jeden z największych i najpiękniejszych tzw. zamków chłopskich Transylwanii. Zamek położony jest pięknie na szczycie góry. W razie niebezpieczeństwa, chronili się tu mieszkańcy okolicznych wsi (wraz z całym swoim dobytkiem i zapasami jedzenia) a najdłuższe oblężenie zamku trwało aż (!) 3 lata.

Osadę założyli Krzyżacy (zaproszeni do Siedmiogrodu przez węgierskiego króla) ok. 1225r. Po wypędzeniu Krzyżaków z Królestwa Węgier, zamek rozbudowywali dalej mieszkańcy tej okolicy. Gęsta zabudowa wewnątrz murów twierdzy przypomina raczej małą miejscowość niż zamek. Zamki chłopskie są unikalne dla Siedmiogrodu. Wszędzie indziej w Europie zamki były obowiązkowo siedzibą lokalnego władcy. W Transylwanii zdarzały się zamki, których jedynym zadaniem była ochrona miejscowej ludności przed potencjalnym agresorem. Zarządzały nimi lokalne wspólnoty (kilka wsi albo miasto), bez udziału miejscowego możnowładcy - a czasem nawet te wspólnoty samodzielnie budowały takie zamki.

Zamek w Râșnov jest w bardzo dobrym stanie i przyjemnie się go zwiedza. W ogóle, wiele średniowiecznych zamków czy kościołów warownych w Siedmiogrodzie zachowanych jest w świetnym stanie.
Przyjechaliśmy tu zachęceni rekomendacją z przewodnika turystycznego, który zalecał raczej zwiedzanie tego zamku niż znajdującego się w pobliżu mega-skomercalizowanego zamku Bran (reklamowanego jako rzekoma siedziba księcia Drakuli - który w rzeczywistości nigdy tam nie był...). Zdecydowanie nie żałujemy wizyty w Râșnov i pominięcia zamku w Bran :)

Innym przykładem chłopskiego zamku jest forteca znajdująca się w miejscowości Rupea, która w trakcie naszej wizyty (2017r.) była świeżo po rewitalizacji ze środków UE. Jeśli jesteście fanami średniowiecznych zamków to warto tu zajechać choćby na krótkie zwiedzanie i nacieszenie się widokiem z najwyższego punktu fortecy.

Zamek w Rupea. Diana Popescu, CC BY-SA 3.0 RO
Zamek w Rupea. Diana Popescu, CC BY-SA 3.0 RO

 Pałac Peleş (dawna letnia rezydencja królów Rumunii) w Sinaia

Po zwiedzaniu zamku chłopskiego w Rasnov na chwilę wyskoczyliśmy z... Transylwanii ;) Górskimi drogami przejechaliśmy przez góry do Sinaia - miasta, które administracyjnie znajduje się już w Wołoszczyźnie (innym regionie Rumunii). Ten górski kurort to odpowiednik polskiego Zakopanego. Latem pełno tu turystów a zimą przyjeżdza się tu na narty.

Główną atrakcją Sinaia (i powodem naszej wizyty) jest Pałac Peleş w stylu bawarskim, budowany w latach 1873-1883, który był letnią rezydencją królów Rumunii aż do 1947r. (gdy król Michał I został zmuszony do abdykacji). To bardzo ładny budynek, malowniczo ulokowany w otoczeniu okolicznych górskich szczytów. Obecnie na terenie pałacu funkcjonuje muzeum a wnętrza podobno zachwycają przepychem. My niestety pałac widzieliśmy tylko z zewnątrz, ponieważ przyjechaliśmy do Sinaia wieczorem, już po zamknięciu muzeum.

Tradycyjna Seklerszczyzna

Jedyny region Transylwanii, w którym Rumuni stanowią obecnie zdecydowaną mniejszość mieszkańców to Seklerszczyzna (Kraj Szeklerów, węg. Székelyföld, rum. Ținutul Secuiesc). Ten południowo-wschodni obszar Siedmiogrodu zamieszkiwany jest przede wszystkim przez węgierskojęzycznych Szeklerów i Węgrów (ok. 60%), Rumunów (ok. 35%), Sasów (Niemców) i Romów. To etnicznie węgierska enklawa na terytorium Rumunii. Region ten od dłuższego czasu walczy o kulturalną i administracyjną autonomię w ramach Rumunii, ale sprzeciwiają się temu zdecydowanie władze w Bukareszcie.

Szeklerzy trafili na tę ziemię w średniowieczu. Byli osadzani przez węgierskich królów na tym niebezpiecznym, pogranicznym terenie jako koloniści i obrońcy granic. Mówią po węgiersku i w ogromnej większości są katolikami. Mają silne poczucie lokalności i uważają się za odrębną grupę od Węgrów z Węgier. Trochę żartobliwie a trochę na poważnie twierdzą, że jako ludzie pogranicza są twardsi i bardziej pracowici niż ich "kuzyni" z Węgier. Chyba nie do końca dobrze czują się w rumuńskiej Transylwanii i z dużym sentymentem wspominają czasy sprzed I Wojny Światowej, gdy Transylwania była jedną z najważniejszych krain Królestwa Węgierskiego.

Seklerszczyzna to bardzo biedny i raczej konserwatywny region. Żyje się tutaj blisko natury i zgodnie z wielowiekową tradycją. Znajdziecie tu zjawiskową architekturę (piękne, wiekowe wiejskie domy, bramy ozdobne, kościoły warowne), rozległe lasy pełne dzikich zwierząt, górskie hale, na których pasterze wciąż wypasają owce. To świetne miejsce, by zwolnić tempo, rozluźnić więzy z pędzącą wciąż do przodu cywilizacją. Można tu zobaczyć autentyczną Transylwanię i poznać pogodnych, dumnych ludzi, związanych z tą ziemią od wieków.

Sighisoara

Sighisoara (rum. Sighișoara, niem. Schäßburg, węg. Segesvár), to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych miast Transylwanii (obok Sybina i Braszowa), licznie odwiedzane przez turystów. Starówka, wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, zrobiła na nas wielkie wrażenie :)

Miasto zostało założone w średniowieczu przez saskich osadników. Sighisoara szybko została jednym z najważniejszych miast Transylwanii - znaczącym ośrodkiem handlu i rzemiosła. Przez większą część jego historii, miastu nadawali ton Sasi (tylko oni mogli mieszkać wewnątrz murów miejskich). Obecnie mieszkają tu głównie Rumuni (ok. 75%), Węgrzy (ok. 17%) i Romowie (5%).

Starówka Sighisoary zlokalizowana na szczycie wzgórza (tzw. Górne Miasto) jest uważana za najpiękniejszą i najlepiej zachowaną, wciąż zamieszkałą średniowieczną cytadelę w Europie. Charakterystycznym punktem Starówki jest wieża zegarowa z XVIw. (wysoka na 64m). Poniżej wzgórza znajduje się współcześniejsza/ nowocześniejsza część miasta.

Malowniczo położona na wzgórzu, średniowieczna Starówka zachowana jest w świetnym stanie. Piękne kamienice i kościoły, w pełni zachowane mury miejskie z bramami i licznymi basztami pomagają naszej wyobraźni przenieść się do czasów średniowiecza. Sighisoara to jedna z pereł Siedmiogrodu i bardzo nam się tutaj podobało. To również świetne miejsce wypadowe do pobliskich atrakcji, m.in. licznych kościołów warownych Saksonii Siedmiogrodzkiej.

Po powrocie do Polski, z radością rozpoznaliśmy Starówkę Sighisoary w... jednym z hinduskich filmów z Bollywood, gdzie udawała prawdopodobnie niemieckie, średniowieczne miasto :)

Kościół warowny w Biertan

Bardzo specyficznym dla historycznej Transylwanii zjawiskiem są kościoły warowne (szczególnie w regionie tzw. Saksonii Siedmiogrodzkiej - tj. okolic miast: Medias i Sighisoara). W czasach średniowiecza i wczesnej nowożytności był to teren pograniczny i bywało tu niebezpiecznie (np. stałe zagrożenie ze strony Imperium Tureckiego). Lokalni mieszkańcy często musieli liczyć tylko na siebie a kościół był z reguły najbardziej okazałą budowlą w ich miejscowości. Dlatego naturalnie właśnie tam ludzie chronili się przed potencjalnym niebezpieczeństwem.

Najczęściej pierwszym etapem rozbudowy obrony była budowa murów/obwarowań wokół budowli. Z czasem, do kościoła dobudowywano również wieżę (albo kilka) a obwarowania dalej rozbudowywano. W ten sposób kościół upodabniał się trochę do zamku. Cały proces mógł trwać nawet ok. dwustu lat.

Takich kościołów znajdziemy w Transylwanii ok. 150. Siedem z nich trafiło na Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Za najpiękniejsze uważa się te w Biertan i w Viscri. Kościół warowny w Biertan jest jednym z najlepiej zachowanych i najwspanialszych kościołów warownych Transylwanii. Robi naprawdę duże wrażenie i każdy, kto chce zrozumieć lepiej tę krainę powinien zobaczyć przynajmniej jeden z tych dwóch kościołów (w Biertan lub w Viscri).

Kuchnia Siedmiogrodu

Pograniczny charakter Transylwanii doskonale widać w jej kuchni, która jest połączeniem różnych wpływów ("orientalne" słodycze i desery, zawiesiste "rosyjskie" zupy, "węgierski" gulasz, "tureckie" gołąbki, itd.). Rumuńska kuchnia słynie też z mięs i podrobów. Najbardziej znaną rumuńską potrawą jest chyba mamałyga (potrawa z mąki albo kaszy kukurydzianej, przypominająca włoską polentę).

Tradycyjna, lokalna kuchnia jest raczej "ciężka", z dużą ilością śmietany, mięsa i tłuszczu (podobna w tym do kuchni polskiej). Sporo jest tu wpływów środkowo-europejskich, bałkańskich i tureckich.
W Transylwanii produkuje się bardzo dobre białe wina (wytrawne i słodkie). Najbardziej znanym centrum wyrobu win jest Jidvei (w tarnawskim regionie upraw).

PODSUMOWANIE

Transylwania to bardzo interesujące miejsce. Piękne średniowieczne miasta, świetnie zachowane zamki i kościoły warowne. Malownicze, tradycyjne wioski i wyżynno-górska, dziewicza przyroda. Klimat pogranicza kultur, bogata i burzliwa historia oraz przyjaźni ludzie.

Chociaż w Polsce Rumunia kojarzy się raczej z symboliczną wręcz biedą i zacofaniem, to Siedmiogród pokazuje inne oblicze tego kraju. To prawdopodobnie najciekawsza turystycznie część Rumunii.

Oczywiście natrafimy tutaj również na niewzbudzające zaufania, zaniedbane romskie wsie, wciąż kiepską infrastrukturę i raczej dziurawe drogi (nawet w krzywdzących stereotypach jest ziarno prawdy). Tylko czy to naprawdę miałoby Cię powstrzymać przed przyjechaniem tu i poznaniem Transylwanii?
Jako osoba, która wróciła z tego wyjazdu bardzo zadowolona, powiem z pełnym przekonaniem - absolutnie nie :)

 

Powiązane posty:

Dubrownik. Martin Falbisoner/ Wikimedia Commons. CC BY-SA 4.0

Republika Dubrownicka – wielka kariera małego miasta

Historia wielkiego sukcesu kupieckiej Republiki Dubrownika i jej największego rozkwitu w XIV-XVIw.

Pokój księcia Karola w posiadłości Prince of Wales's Guesthouses.

Posiadłość księcia Karola w Transylwanii

Na Seklerszczyźnie (tradycyjnym regionie Transylwanii zamieszkanym głównie przez węgierskojęzycznych Szeklerów) znajdują się dwie wyjątkowe, historyczne i kameralne wiejskie posiadłości. Pierwsza to pensjonat brytyjskiego księcia Karola w Zalánpatak/ Valea Zălanului. Druga, trochę większa i "bliżej cywilizacji", to posiadłość zaprzyjaźnionego z brytyjskim księciem, węgierskiego hrabiego Kálnoky w miejscowości Miklósvár/ Micloșoara.

Hotel Qasr al Sarab.

Qasr al Sarab - arabski pałac na pustyni

Luksusowy hotel w Emiratach, przypominający arabski pałac i położony na północnym krańcu największej piaszczystej pustyni na świecie, robi wielkie wrażenie.

Komentarze