Najlepsze atrakcje Transylwanii

Biertan w Transylwanii. Daniel Rosca/ Wikimedia Commons. CC BY 3.0.
Biertan w Transylwanii. Daniel Rosca/ Wikimedia Commons. CC BY 3.0.

Co warto zobaczyć w Transylwanii (Siedmiogrodzie) w Rumunii?

W tym artykule znajdziesz listę najciekawszych atrakcji Transylwanii (Siedmiogrodu). Jest to jednocześnie moja relacja z podróży do tego regionu w 2017r

artykuł przeczytasz w: 20min

W oddzielnym wpisie dowiesz się dlaczego warto odwiedzić Transylwanię, znajdziesz mapę z zaznaczonymi głównymi atrakcjami regionu, proponowaną trasę samochodową oraz ciekawy filmik pokazujący piękno tej krainy 🙂.

Transylwania (zwana również Siedmiogrodem) kojarzona jest przede wszystkim z ikoną popkultury, wampirem-arystokratą Drakulą (którego pierwowzorem był rumuński książę Wład Palownik).
Ta malownicza wyżyna, otoczona ze wszystkich stron górami, ma jednak do zaoferowania dużo więcej niż tylko opowieści o krwiożerczych wampirach.

Najciekawsze atrakcje Transylwanii/ Siedmiogrodu (Rumunia)

Najciekawsze atrakcje

Sighisoara. Co warto zobaczyć?

Sighisoara (rum. Sighișoara, niem. Schäßburg, węg. Segesvár), to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych miast Transylwanii (obok Sybina i Braszowa), licznie odwiedzane przez turystów. Starówka, wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, zrobiła na nas wielkie wrażenie 🤩.

Miasto zostało założone w średniowieczu przez saskich osadników. Sighisoara szybko została jednym z najważniejszych miast Transylwanii - znaczącym ośrodkiem handlu i rzemiosła. Przez większą część jego historii, miastu nadawali ton Sasi (tylko oni mogli mieszkać wewnątrz murów miejskich). Obecnie mieszkają tu głównie Rumuni (ok. 75%), Węgrzy (ok. 17%) i Romowie (5%).

Starówka Sighisoary zlokalizowana na szczycie wzgórza (tzw. Górne Miasto) jest uważana za najpiękniejszą i najlepiej zachowaną, wciąż zamieszkałą średniowieczną cytadelę w Europie. Charakterystycznym punktem Starówki jest wieża zegarowa z XVIw. (wysoka na 64m). Poniżej wzgórza znajduje się współcześniejsza/ nowocześniejsza część miasta.

Malowniczo położona na wzgórzu, średniowieczna Starówka zachowana jest w świetnym stanie. Piękne kamienice i kościoły, w pełni zachowane mury miejskie z bramami i licznymi basztami pomagają naszej wyobraźni przenieść się do czasów średniowiecza. Sighisoara to jedna z pereł Siedmiogrodu i bardzo nam się tutaj podobało. To również świetne miejsce wypadowe do pobliskich atrakcji, m.in. licznych kościołów warownych Saksonii Siedmiogrodzkiej.

Po powrocie do Polski, z radością rozpoznaliśmy Starówkę Sighisoary w... jednym z hinduskich filmów z Bollywood, gdzie udawała prawdopodobnie niemieckie, średniowieczne miasto 🙂.

Sighisoara: polecane hotele. Najlepsze hotele w mieście to zlokalizowane na starówce, kameralne i historyczne: Fronius Residence 5*, Casa Savri 4*, Casa Georgius Krauss 4* czy pensjonaty Pension am Schneiderturm 3*, Pension Pivnita lui Teo 3* albo Pensiune Casa Richter 3*.
Najlepsze hotele tuż przy starówce to bardzo dobry Hotel Central Park 4*, oferujący górsko/alpejski styl Mercure Sighisoara Binderbubi Hotel&Spa 4* i kameralny Hotel Bulevard Sighisoara 4*.
Rekomendacja w regionie Saksonii Siedmiogrodzkiej
W regionie tzw. Saksonii Siedmiogrodzkiej (tj. okolic miast: Medias i Sighisoara) polecam wiejski hotel Valea Verde Resort 4* w miejscowości Cund. To bardzo przyjemny hotel z pokojami wykończonymi w drewnie, dobrą, nowoczesną restauracją (miks lokalnej i światowej kuchni), w którym można wypocząć na łonie natury (podgórskie spacery, jazda konna, obserwacja gwiazd, relaks w otoczeniu przyrody).

Sybin. Co warto zobaczyć?

Miasto Sybin (rum. Sibiu, węg. Nagyszeben, niem. Hermannstadt) zostało założone przez Sasów (niemieckich osadników) pod koniec XIIw. i przez następne stulecia było największym i najważniejszym saskim miastem w Transylwanii – aż do lat 50. XXw., gdy większość Sasów wyemigrowała z Transylwanii do Niemiec.

Zlokalizowane na przecięciu szlaków handlowych, miasto intensywnie się rozwijało i było dobrze ufortyfikowane. Miejscowi Sasi od średniowiecza utrzymywali ożywione kontakty z zachodnią Europą, uczestnicząc w życiu kulturalnym świata niemieckojęzycznego. Idee reformacji znalazły tu bardzo szybko licznych zwolenników.

Sybin to urocze, nieduże (ok. 150 000 mieszk.) miasto, które zachowało swoją średniowieczną atmosferę. To również ważny ośrodek kultury i naukowy. Chociaż dziś 96% mieszkańców stanowią Rumuni to czuje się wyraźnie, że przez większość swojej historii to było miasto o zdecydowanie saskim/niemieckim charakterze.

Sercem starówki są dwa rynki: główny (Piața Mare) i mniejszy (Piața Mică). Piękne kamienice przy rynkach i wielowiekowe domy w dalszych ulicach świadczą o zamożności Sasów, którzy byli kiedyś gospodarzami miasta. Sybin przyciąga rzesze turystów (wielu niemieckojęzycznych).

Sybin bardzo się nam spodobał 🙂. Jest tu sporo zabytków do zwiedzania, restauracji i kawiarni. Ma bardzo przyjazną atmosferę i wyjątkowy urok zadbanego, dużego, średniowiecznego miasta. Nocowaliśmy w małym, ale bardzo przyjemnym pensjonacie na starówce, w zrewitalizowanym, kilkusetletnim saskim domu, zlokalizowanym na najstarszej ulicy miasta 🙂. Zdjęcia naszego pokoju znajdziesz na końcu galerii zdjęć z Sybina.

Sybin: polecane hotele. Najlepsze hotele w mieście to kameralny i historyczny Noblesse Boutique Hotel 5*, sieciowy Hilton Sibiu 5*, kameralny i stylowy Rosen Villa Sibiu 4*, kameralny i historyczny Cetatea Medievala 4*, kameralny i nowoczesny Republique 4*, sieciowy Ramada Sibiu 4*, Continental Forum Sibiu 4*, czy zlokalizowane na starówce: Hotel Casa Luxemburg 3* albo pensjonat Goldsmith Sibiu 3*.

Tradycyjna Seklerszczyzna

Jedyny region Transylwanii, w którym Rumuni stanowią obecnie zdecydowaną mniejszość mieszkańców to Seklerszczyzna (Kraj Szeklerów, węg. Székelyföld, rum. Ținutul Secuiesc). Ten południowo-wschodni obszar Siedmiogrodu zamieszkiwany jest przede wszystkim przez węgierskojęzycznych Szeklerów i Węgrów (ok. 60%), Rumunów (ok. 35%), Sasów (Niemców) i Romów. To etnicznie węgierska enklawa na terytorium Rumunii. Region ten od dłuższego czasu walczy o kulturalną i administracyjną autonomię w ramach Rumunii, ale sprzeciwiają się temu zdecydowanie władze w Bukareszcie.

Szeklerzy trafili na tę ziemię w średniowieczu. Byli osadzani przez węgierskich królów na tym niebezpiecznym, pogranicznym terenie jako koloniści i obrońcy granic. Mówią po węgiersku i w ogromnej większości są katolikami. Mają silne poczucie lokalności i uważają się za odrębną grupę od Węgrów z Węgier. Trochę żartobliwie a trochę na poważnie twierdzą, że jako ludzie pogranicza są twardsi i bardziej pracowici niż ich "kuzyni" z Węgier. Chyba nie do końca dobrze czują się w rumuńskiej Transylwanii i z dużym sentymentem wspominają czasy sprzed I Wojny Światowej, gdy Transylwania była jedną z najważniejszych krain Królestwa Węgierskiego.

Seklerszczyzna to bardzo biedny i raczej konserwatywny region. Żyje się tutaj blisko natury i zgodnie z wielowiekową tradycją. Znajdziecie tu zjawiskową architekturę (piękne, wiekowe wiejskie domy, bramy ozdobne, kościoły warowne), rozległe lasy pełne dzikich zwierząt, górskie hale, na których pasterze wciąż wypasają owce. To świetne miejsce, by zwolnić tempo, rozluźnić więzy z pędzącą wciąż do przodu cywilizacją. Można tu zobaczyć autentyczną Transylwanię i poznać pogodnych, dumnych ludzi, związanych z tą ziemią od wieków.

Seklerszczyzna: polecane zakwaterowanie. W tym tradycyjnym regionie polecam dwie wyjątkowe wiejskie posiadłości. Pierwsza to kameralny pensjonat brytyjskiego księcia Karola w odosobnionej miejscowości Zalánpatak/ Valea Zălanului. Druga, trochę większa i bliżej cywilizacji, to posiadłość spokrewnionego z nim, pochodzącego z tego regionu, węgierskiego hrabiego Kálnoky w miejscowości Miklósvár/ Micloșoara.
Obie były wcześniej bardzo zaniedbane i zostały pieczołowicie odrestaurowane, zachowując jednocześnie tradycyjny klimat, wystrój wnętrz i meble charakterystyczne dla tego regionu. Pasjonaci historii, bliskiego kontaktu z naturą, odcięcia się od cywilizacji i prostej, wiejskiej kuchni będą czuć się tutaj świetnie 😃.
Mieliśmy przyjemność nocować w obu i wrażenia z tego pobytu opisuję w oddzielnym artykule.

Braszów. Co warto zobaczyć?

Braszów (rum. Brașov, węg. Brassó, niem. Kronstadt) to duże miasto na wschodzie Transylwanii. Przez wieki uznawane za najbardziej wysunięty na wschód miejski ośrodek europejskiej kultury w tym regionie Europy. Ładna, średniowieczna starówka jest pięknie położona u podnóża góry Tampa, na zboczu której zainstalowano wielki napis (w hollywoodzkim stylu) z nazwą miasta.

W średniowieczu, wewnątrz murów miejskich mogli osiedlać się tylko Sasi (Niemcy). Rumuni mieszkali w podmiejskich dzielnicach, poza murami. Zwiedzając starówkę i jej zabytki, mogliśmy odczuć, że to miasto ma bogate saskie dziedzictwo i kiedyś bardzo intensywnie uczestniczyło w życiu niemieckojęzycznego obszaru Europy. Obecnie ludność miasta to głównie Rumuni (91%) i Węgrzy (7%) a dominujących kiedyś w Braszowie Sasów pozostało tylko ok. 1000.

Najcenniejszym zabytkiem miasta jest wielki, gotycki tzw. Czarny Kościół. Warto wybrać się również na spacer wzdłuż dobrze zachowanych, potężnych niegdyś, murów miejskich. Starówka jest bardzo ładna i warto spędzić tu co najmniej 1-2 noce. Lokalizacja Braszowa czyni z tego miasta świetną bazę do eksplorowania południowo-wschodniej Transylwanii.

W Braszowie mieliśmy okazję nocować w pięknym, eleganckim i historycznym hoteliku Vila Katharina. To chyba najbardziej stylowy i luksusowy hotel na starówce Braszowa. Kilka zdjęć z tego miejsca znajdziecie na końcu galerii.

Braszów: polecane hotele. Polecam przede wszystkim super-kameralny (tylko 3 pokoje/apartamenty), elegancki i historyczny hotel Vila Katharina 4*.
Pozostałe najlepsze hotele w mieście to trochę starawy Hotel Aro Palace 5*, nowoczesny Kronwell Brasov Hotel 4*, Victoria Bulevard Hotel 4*, urządzona w skandynawskim stylu kameralny The Pines Boutique Villa 4*, kameralny i stylowy (ale zlokalizowany 2km od centrum) Chambers'n Charm Boutique Hotel 4*, historyczny Safrano Palace 3*, Hotel Kolping 3*, Belfort Hotel 3*, kameralne: 4Cardinal's 3*, Antler Boutique Hotel 3*, Drachenhaus 3* czy pensjonat UpperHouse 3*.

Trasa Transfogaraska (Rumunia)

Szosa Transfogaraska jest spektakularną górską trasą przecinającą Karpaty (konkretnie - Góry Fogaraskie) i łączącą Siedmiogród z Wołoszczyzną znajdującą się pod drugiej stronie Karpat.
Trasa jest bardzo kręta, pokonuje kilka wiaduktów i tuneli a w najwyższym punkcie osiąga 2043m n.p.m. Na większej części trasy obowiązuje ograniczenie prędkości do 40km/h. Na całej długości (łącznie 90km) przejezdna jest tylko latem (od połowy czerwca do połowy września).
Oferuje piękne widoki, dużą frajdę z jazdy i została uznana za najlepszą trasę na świecie przez ekipę popularnego brytyjskiego programu motoryzacyjnego Top Gear.

Trasa Transfogaraska

Rumuńska armia budowała trasę przez prawie 5 lat we wczesnych latach 70. XXw. (podczas rządów Nicolae Ceaușescu) jako wojskową trasę o strategicznym charakterze. Przy budowie użyto 6 milionów kilogramów dynamitu (do wysadzania skał). Trasę otwarto ostatecznie w 1978r.

W trasę wybraliśmy się wieczorem, na ok. godzinę przed zmrokiem (trochę za późno). Przez dużą część trasy towarzyszyła nam mgła. Dojechaliśmy do polodowcowego jeziora Balea (Bâlea Lac) mniej więcej w połowie trasy (ponieważ słyszałem, że ta część trasy oferuje najmocniejsze wrażenia i najładniejsze widoki). Z powrotem w dół, do Transylwanii, wracaliśmy już niestety po zmroku.

Jezioro Balea
Jezioro Balea. Ana Zecheru/ Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.5

Przyznaję, że miałem wielką frajdę z jazdy tą trasą 😎. Natomiast moja żona (zajmująca fotel pasażera) była przerażona 😉. 
Poniżej świetny filmik pokazujący jazdę tą trasą z lotu ptaka (szczególnie od 0:50 do 3:50).
UWAGA: będąc pod wrażeniem Trasy Transfogaraskiej na pewno niezwłocznie zaczniesz planować wyjazd do Siedmiogrodu 🙂.

Kościół warowny w Biertan

Bardzo specyficznym dla historycznej Transylwanii zjawiskiem są kościoły warowne (szczególnie w regionie tzw. Saksonii Siedmiogrodzkiej - tj. okolic miast: Medias i Sighisoara). W czasach średniowiecza i wczesnej nowożytności był to teren pograniczny i bywało tu niebezpiecznie (np. stałe zagrożenie ze strony Imperium Tureckiego). Lokalni mieszkańcy często musieli liczyć tylko na siebie a kościół był z reguły najbardziej okazałą budowlą w ich miejscowości. Dlatego naturalnie właśnie tam ludzie chronili się przed potencjalnym niebezpieczeństwem.

Najczęściej pierwszym etapem rozbudowy obrony była budowa murów/obwarowań wokół budowli. Z czasem, do kościoła dobudowywano również wieżę (albo kilka) a obwarowania dalej rozbudowywano. W ten sposób kościół upodabniał się trochę do zamku. Cały proces mógł trwać nawet ok. dwustu lat.

Takich kościołów znajdziemy w Transylwanii ok. 150. Siedem z nich trafiło na Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Za najpiękniejsze uważa się te w Biertan i w Viscri. Kościół warowny w Biertan jest jednym z najlepiej zachowanych i najwspanialszych kościołów warownych Transylwanii. Robi naprawdę duże wrażenie i każdy, kto chce zrozumieć lepiej tę krainę powinien zobaczyć przynajmniej jeden z tych dwóch kościołów (w Biertan lub w Viscri).

Alba Iulia. Co warto zobaczyć?

Alba Iulia (rum. Alba Iulia, niem. Karlsburg, dawniej Weißenburg, węg. Gyulafehérvár) od połowy XVI do końca XVIIw. było oficjalną stolicą Transylwanii. To ważne miejsce dla Węgrów, Sasów (siedmiogrodzkich Niemców) oraz Rumunów.
Turystycznym centrum Alba Iulia jest starówka (rozumiana tutaj jako siedziba władzy a nie miejsce, gdzie żyli zwykli mieszkańcy) - imponująca, XVIII-wieczna cytadela Alba Carolina z siedmioma bastionami (w kształcie gwiazdy). Z kolei współczesna część miasta Alba Iulia nie jest niestety zbyt ładna.

W miejscowej katedrze katolickiej pochowani są m.in. królowa Izabela Jagiellonka (żona węgierskiego króla Jan Zápolyi) i jej syn oraz potężny węgierski magnat Jan Hunyady (związany z Siedmiogrodem). Można tu spotkać licznych turystów z Węgier, którzy na nagrobkach zostawiają wieńce z wstążkami w kolorach węgierskiej flagi. Nasuwa to refleksje nad dawną potęgą Węgier i postrzeganiu przez Węgrów Transylwanii jako utraconych "Kresów" państwa węgierskiego.

W Alba Iulia bardzo się nam podobało. Starówka i otaczająca je forteca są bardzo ładne.
Przy ulicznych straganach można tu zjeść langosz (coś jak wielki, tradycyjny pączek polany śmietaną i posypany startym żółtym serem - mniam 🙂) albo kurtosz-kołacza (walcowane ciasto owijane wokół kija, a następnie grillowane i posypane cukrem wymieszanym z orzechami oraz z cynamonem).

Alba Iulia: polecane hotele. Dobrych hoteli znajdziemy tu bardzo mało. Najlepszym na terenie Cytadeli jest historyczny i trochę muzealny Hotel Imperial 5*. Polecić można również nowoczesny Hotel Transilvania 4* czy kameralne pensjonaty: Pension Marylou 4* i Pensiunea Apulum 4*.

Pozostałe atrakcje

Kluż-Napoka. Co warto zobaczyć?

Kluż-Napoka (rum. Cluj-Napoca, węg. Kolozsvár, niem. Klausenburg) to przemysłowe miasto w północno-zachodniej Transylwanii – największe (ok. 350 000 - 400 000 mieszkańców) i najbardziej rozwinięte miasto tego regionu, nieformalnie uznawane za jego stolicę. To drugie największe miasto Rumunii (po stolicy). Tu zlokalizowany jest największy uniwersytet w Rumunii (rumuńsko–węgierski Uniwersytet Babeș-Bolyai) i drugie największe lotnisko w Rumunii (po Bukareszcie).

Kluż-Napoka ma bardzo długą historię (powstało jeszcze w czasach antycznych) i zawsze było jednym z głównych miast Siedmiogrodu. Od średniowiecza cała Transylwania była bardzo związana z Węgrami. Dlatego do ok. połowy XXw. w Kluż-Napoka mieszkało więcej Węgrów niż Rumunów. Obecnie Rumuni stanowią ok. 81% mieszkańców miasta a Węgrzy ok. 16,5% (to najliczniejsza mniejszość etniczna w Kluż, ale również w całej Transylwanii).

Prawdopodobnie właśnie tu rozpoczniesz swoją przygodę z Siedmiogrodem (przylatując samolotem LOT-u na miejscowe lotnisko albo przyjeżdżając samochodem z Polski). Kluż ma ładną starówkę i warto spędzić tu przynajmniej pół dnia (a najlepiej cały 🙂) , by pospacerować po Placu Unii (centralny punkt starówki) i okolicznych uliczkach, obejrzeć najładniejsze zabytki miasta.
W Transylwanii są jeszcze inne (piękniejsze) miejsca i jeśli masz ograniczoną ilość czasu to warto (po jednodniowym zapoznaniu się z Kluż-Napoka) wyruszyć dalej.

Polecane hotele. W Kluż-Napoka najlepsze hotele to sieciowy DoubleTree by Hiton Cluj - City Plaza 5*, klasyczny Hotel Opera Plaza 5*, klasyczny Hotel Beyfin 4*, elegancki Hotel Capitolina City Chic 3*, sieciowy Hampton by Hilton Cluj-Napoca 3* czy nowoczesny Lol et Lola Hotel 3*

Kopalnia soli w Turdzie

Na trasie z Kluż-Napoka do Alba Iulia znajduje się ładne miasteczko Turda, słynące z (nieczynnej już) kopalni soli (Salina Turda), która znajduje się kilka kilometrów od miasta. Sól wydobywano tutaj od czasów rzymskich. Kopalnia soli funkcjonowała tu od średniowiecza do połowy XXw. Obecnie część podziemnych korytarzy i sal dawnej kopalni udostępniona jest dla turystów. Pod ziemią, w największej komnacie, urządzony jest nawet wielki park rozrywki: z amfiteatrem, diabelskim młynem, kręglami, placem zabaw i podziemnym słonym jeziorkiem, na którym można popływać łódką.

Do kopalni trafiliśmy w wakacyjną niedzielę – wolnych miejsc parkingowych prawie już nie było a w kolejce do wejścia czekał tłum turystów, głównie Rumunów. Minęło ok. 1,5h zanim w ogóle trafiliśmy do wejścia, by kupić bilety. Pod ziemią jest zimno (ok. 12*C), dlatego trzeba się dobrze ubrać.

Sama kopalnia jest interesująca. Główna komnata rzeczywiście robi wielkie wrażenie (wysokość 42m, szerokość 50m i długość 80m).
By znaleźć się na samym dole (w głównej komnacie) trzeba pokonać kilkanaście pięter drewnianych schodów. Z poziomu głównej komnaty do podziemnego jeziorka – to kolejne kilkanaście pięter w dół/górę. Winda jest (chyba dosłownie tylko jedna), ale kolejka do niej była tak długa, że i tak nie opłacało się na nią czekać.
Wszędzie było pełno ludzi i powolne przesuwanie się w tłumie psuło nam trochę radość ze zwiedzania kopalni. Do schodów w dół i z powrotem w górę były długie kolejki a już po dostaniu się na schody, przemieszczaliśmy się bardzo powoli – z powodu różnego tempa poruszania się ludzi przed nami.

Po zwiedzaniu mieliśmy mieszane uczucia. Kopalnia robi spore wrażenie (główna komnata), ale z drugiej strony jest tu sporo komercji (park rozrywki) a wielkie tłumy i długie kolejki do schodów, toalet, itd. psują przyjemność ze zwiedzania.
Mieliśmy wrażenie, że sam przepływ turystów w kopalni jest beznadziejnie zorganizowany (mało wind; "wąskie gardła" przy schodach i niektórych przejściach, w których tworzyły się "korki").
Kopalnia w Wieliczce jest chyba fajniejsza 🙂.

Zamek Jana Hunyadyego w Hunedoarze

Do Hunedoary jedzie się tylko w jednym celu – by zobaczyć wspaniały zamek, uznawany za najpiękniejszy w całej Transylwanii. Sama Hunedoara to brzydkie i zaniedbane przemysłowe miasto, straszące posępnymi kombinatami przemysłowymi i licznymi, zniszczonymi pustostanami. Nie wygląda zbyt zachęcająco i po zwiedzaniu zamku pojechaliśmy od razu autostradą w kierunku Sybinu.

Zamek powstał prawdopodobnie już w XIVw, ale dopiero węgierski magnat i jednocześnie wojewoda siedmiogrodzki Jan Hunyady (węg. bohater narodowy) zamienił go w potężną twierdzę z dwoma pierścieniami murów obronnych (po 1440r.). Jego syn - Maciej Korwin - był królem Węgier i podczas jego panowania zamek pełnił również funkcję rezydencji królewskiej.

Po raz kolejny spotkaliśmy się z tłumem turystów (głównie miejscowych). Zdecydowanie nie byliśmy jedynymi, którzy tego lata chcieli zwiedzić ten słynny zamek 🙂. Tym razem na wejście czekaliśmy tylko ok. pół godziny.

Gotycki zamek robi wielkie wrażenie i zupełnie nie pasuje do przemysłowego krajobrazu wokół fortecy. Zszokowało nas bezpośrednie sąsiedztwo różnych industrialnych obiektów (typu żwirownia, cementownia czy inne podobne). W Polsce takie rzeczy nie zdarzają się raczej przy głównych atrakcjach turystycznych kraju - a za taki uchodzi zamek w Hunedoarze.

Bajkowy domek Castelul de Lut w Valea Zalenor

To bardzo interesująca budowla, malowniczo położona u stóp Karpat między Sibiu a Braszowem, bardzo blisko od Trasy Transfogaraskiej. Rumuńska para artystów pasjonująca się ekologią zamarzyła, by zbudować dom wyglądający jak z bajki - przy wykorzystaniu tylko organicznych materiałów. Dom zbudowany jest z gliny, słomy, piasku, kamienia i drewna.

Bajkowy domek Castelul de Lut (Valea Zalenor). Źródło zdjęcia: www.facebook.com/casteluldelut/
Bajkowy domek Castelul de Lut (Valea Zalenor). Źródło zdjęcia: www.facebook.com/casteluldelut/

Budowali go rzemieślnicy z rumuńskiego regionu Maramures (znanej z ozdobnych drewnianych kościołów). W sierpniu 2017r. budynek był wciąż w trakcie prac wykończeniowych a właściciele zamierzają otworzyć w nim w przyszłości pensjonat/hotel.

Bajkowy domek Castelul de Lut (Valea Zalenor)

Naszym zdaniem domek jest bardzo ładny i wygląda jak skrzyżowanie hobbickiego domu z chatką Smerfów 🙂. Już teraz jest lokalną atrakcją turystyczną a fundusze zebrane z biletów wstępu zasilają dalszy budżet inwestycji.

Bajkowy domek Castelul de Lut (Valea Zalenor).

Zamki chłopskie w Rasznowie i Rupea

W miejscowości Rasznów (rum. Râșnov; niem. Rosenau; węgr. Barcarozsnyó), w pobliżu Braszowa, znajduje się jeden z największych i najpiękniejszych tzw. zamków chłopskich Transylwanii. Zamek położony jest pięknie na szczycie góry. W razie niebezpieczeństwa, chronili się tu mieszkańcy okolicznych wsi (wraz z całym swoim dobytkiem i zapasami jedzenia) a najdłuższe oblężenie zamku trwało aż (!) 3 lata.

Osadę założyli Krzyżacy (zaproszeni do Siedmiogrodu przez węgierskiego króla) ok. 1225r. Po wypędzeniu Krzyżaków z Królestwa Węgier, zamek rozbudowywali dalej mieszkańcy tej okolicy. Gęsta zabudowa wewnątrz murów twierdzy przypomina raczej małą miejscowość niż zamek. Zamki chłopskie są unikalne dla Siedmiogrodu. Wszędzie indziej w Europie zamki były obowiązkowo siedzibą lokalnego władcy. W Transylwanii zdarzały się zamki, których jedynym zadaniem była ochrona miejscowej ludności przed potencjalnym agresorem. Zarządzały nimi lokalne wspólnoty (kilka wsi albo miasto), bez udziału miejscowego możnowładcy - a czasem nawet te wspólnoty samodzielnie budowały takie zamki.

Zamek w Râșnov jest w bardzo dobrym stanie i przyjemnie się go zwiedza. W ogóle, wiele średniowiecznych zamków czy kościołów warownych w Siedmiogrodzie zachowanych jest w świetnym stanie.
Przyjechaliśmy tu zachęceni rekomendacją z przewodnika turystycznego, który zalecał raczej zwiedzanie tego zamku niż znajdującego się w pobliżu mega-skomercjalizowanego zamku Bran (reklamowanego jako rzekoma siedziba księcia Drakuli - który w rzeczywistości nigdy tam nie był...). Zdecydowanie nie żałujemy wizyty w Râșnov i pominięcia zamku w Bran 🙂.

Innym przykładem chłopskiego zamku jest forteca znajdująca się w miejscowości Rupea, która w trakcie naszej wizyty (2017r.) była świeżo po rewitalizacji ze środków UE. Jeśli jesteście fanami średniowiecznych zamków to warto tu zajechać choćby na krótkie zwiedzanie i nacieszenie się widokiem z najwyższego punktu fortecy.

Zamek w Rupea. Diana Popescu, CC BY-SA 3.0 RO
Zamek w Rupea. Diana Popescu, CC BY-SA 3.0 RO

 Pałac Peleş (dawna letnia rezydencja królów Rumunii)

Po zwiedzaniu zamku chłopskiego w Rasznowie na chwilę wyskoczyliśmy z... Transylwanii 😉. Górskimi drogami przejechaliśmy przez góry do Sinaia - miasta, które administracyjnie znajduje się już w Wołoszczyźnie (innym regionie Rumunii). Ten górski kurort to odpowiednik polskiego Zakopanego. Latem pełno tu turystów a zimą przyjeżdża się tu na narty.

Główną atrakcją Sinaia (i powodem naszej wizyty) jest Pałac Peleş w stylu bawarskim, budowany w latach 1873-1883, który był letnią rezydencją królów Rumunii aż do 1947r. (gdy król Michał I został zmuszony do abdykacji). To bardzo ładny budynek, malowniczo ulokowany w otoczeniu okolicznych górskich szczytów. Obecnie na terenie pałacu funkcjonuje muzeum a wnętrza podobno zachwycają przepychem. My niestety pałac widzieliśmy tylko z zewnątrz, ponieważ przyjechaliśmy do Sinaia wieczorem, już po zamknięciu muzeum.

 

Facebook, Instagram
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł lub uważasz go za przydatną pomoc w poszerzeniu własnej wiedzy na ten temat to polub/śledź moje profile social media (Facebook, Instagram), by być na bieżąco z nowymi wpisami 🙂 To dla mnie motywacja do dalszego pisania 🙂

Powiązane artykuły:

Polskie Góry - najładniejsze domy na wynajem

Polskie Góry: najładniejsze domy na wynajem

Subiektywna lista najładniejszych domów na wynajem w polskich górach, o standardzie luksusowym/ premium 🙂

Oia, Santorini

Najlepsze atrakcje Santorini

W tym artykule znajdziesz listę najciekawszych atrakcji turystycznych Santorini i ich opis.

Imerovigli, Santorini

Santorini - najbardziej romantyczna wyspa Grecji

Santorini (albo Thira; pol. Santoryn) to jedna z najpiękniejszych i najczęściej odwiedzanych greckich wysp, która od dekad przyciąga tłumy turystów unikalnym wulkanicznym krajobrazem, charakterystyczną architekturą, pocztówkowymi widokami i romantyczną atmosferą.

Warmia i Mazury - najładniejsze domy na wynajem

Warmia i Mazury: najładniejsze domy na wynajem

Subiektywna lista najładniejszych domów na wynajem na Warmii i Mazurach, o standardzie luksusowym/ premium 🙂

Komentarze